RSS
środa, 07 grudnia 2016
Marianki

Jakiś czas temu na portalu maratony24.pl ukazywał się komiks "Marian Maratoński", taki 3-obrazkowy strip o przygodach biegacza amatora. Oprócz "wstążek" narysowałem też kilka stronicowych odcinków, które nigdy i nigdzie się nie ukazały.

Oto jeden z nich - Mikołajkowy ;)

 marianki2

12:56, antyczneawantury
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 09 maja 2016
Pokaż, co z Ciebie za numer

Odys z Itaki, Ajas syn Oileja i stary Antyloch. Tak wyglądała (wg najstarszego sprawozdawcy sportowego - Homera) trójka zwycięzców biegu, który został rozegrany pod murami Troi. Świetny film Wolfganga Petersena z 2004 roku nie obejmuje niestety wątku sportowego i nie dane nam oglądać na ekranie opisanych w „Iliadzie” zapaśniczych pojedynków, wyścigu rydwanów, czy wspomnianego wyżej biegu, w którym Ajas stracił niemal pewne zwycięstwo, gdy poślizgnął się w kałuży krwi. Ale możemy sobie wyobrazić siedzącą na wydmie publikę, śledzącą poczynania swoich faworytów i czyniącą wielką dopingującą wrzawę. Możemy sobie wyobrazić greckich wodzów i kapłanów jako arbitrów, zgromadzonych przy linii mety. A że wszyscy trzej zawodnicy znani byli sędziom i kibicom z wyglądu i imienia, więc nie było potrzeby przypinania im numerów startowych. Inna rzecz, że nawet nie byłoby za bardzo jak je umocować – wszak biegało się nago.

bieg

Numer startowy jaki jest, każdy biegacz wie. Prostokąt z płótna, papieru lub plastiku z wyraźnymi cyframi, nazwą imprezy, datą, logotypami sponsorów. To bilet wstępu biegacza na imprezę, dowód, że zapisał się i zapłacił za swój start. Na wielu biegach numer jest również przepustką do określonej strefy startowej. To również dokument identyfikujący uczestnika biegu, dzięki któremu szybko można sprawdzić, kto jest zwycięzcą biegu, kto zemdlał na trasie, a kto skorzystał ze skrótu, albo podwiózł się tramwajem. W razie wypadku numer startowy jest kartą zdrowia biegacza. Na drugiej stronie często jest miejsce na wpisanie ważnych informacji (alergie, używane stale lekarstwa) a nawet jeśli nie – dzięki numerowi można łatwo w bazie odszukać podstawowe informacje o biegaczu (np. wiek) oraz dane kontaktowe bliskich. Wreszcie… numer startowy zarejestrowany przez sędziów na mecie to ostateczne potwierdzenie ukończenia wyścigu przez biegacza! Notowanie numerów na linii mety pozwala również na weryfikację wyników, kiedy mężczyzna, startujący z kobiecym numerem zajmuje miejsce na podium, albo zawodnik wystartuje nie w tym biegu, na który się zapisał (zdarza się!). Dzięki numerowi startowemu sędziowie mogą też zanotować miejsce i wynik biegacza, który zapomniał swojego chipa, albo prąd siadł, tudzież serwer się zawiesił akurat w momencie finiszu.

DSC_0395

Dlatego numery startowe na imprezie biegowej są ważne. I ważne jest, aby używać ich zgodnie z regulaminem i z… sensem. Przypinać z przodu w sposób ułatwiający odczytanie przez każdego, kto będzie tego chciał, albo potrzebował – przez kibiców, sędziów, organizatorów, służby ratunkowe czy spikera, który może szybko sprawdzić, kto właśnie finiszuje i dodatkowo zmotywować przez głośniki: „Dawaj, dawaj, zaraz meta! Brawo Ty!”.

Brawo! Brawo dla wszystkich, którzy to rozumieją i używają numeru startowego zgodnie z przeznaczeniem. Niestety wciąż rozwija się wśród biegaczy trend na oryginalność. Przypinają numer startowy na plecach, pod pachą, na udzie, na du…żej powierzchni tylnego aspektu osobowości, albo z przodu, tyle, że pod kurtką.  Albo do plecaka, który akurat został w depozycie. Widywałem również numery zwinięte w rulonik i przypięte jedna agrafką a nawet… złożone w kostkę i schowane do kieszeni.

    DSC_0630              DSC_0638 

Nie ma co liczyć na powrót do czasów antycznych bohaterów. Dzisiaj za bieganie na golasa nie grozi poetycki opis heroicznego wyczynu trzynastozgłoskowcem, a - co najwyżej - zgodny z kodeksem wykroczeń mandat za nieobyczajny wybryk.

Nośmy zatem numery startowe zgodnie z ich przeznaczeniem – na torsie z przodu. Jak śliniaczek.

(„bib number” – ang. „numer startowy”; „bib” – ang. „śliniaczek”)

18:28, antyczneawantury
Link Dodaj komentarz »
piątek, 12 lutego 2016
Fair play - o czym warto pamiętać

Początek roku to nieodmiennie czas podsumowań, przeglądów, raportów i plebiscytów. Wszyscy pracowicie podliczają punkty, by ogłosić, co było w poprzednim sezonie naj – największe, najwspanialsze, najbardziej spektakularne. Organizowane są gale, rozdawane puchary, statuetki, dyplomy, znaczki. Wszystkie one… za rok zblakną, zakurzą się, znikną w kartonowych pudłach, czy za drzwiczkami szaf – bo inny bieg, inny zawodnik, inny organizator sięgnie po tytuł NAJ. Ale co tak naprawdę pozostanie na długo w pamięci?

Stadion_Olimpia

W greckiej Olimpii do bramy stadionu prowadziła kiedyś piękna aleja pomników. Stały tam rzędem posągi gromowładnego Zeusa z kamienia i spiżu. Z pomników pozostało niewiele, ale o wydarzeniach sprzed lat mówią podpisane przez fundatorów postumenty. Okazuje się, że były ufundowane przez zawodników, którzy… nie respektowali reguł walki fair play, lub próbowali oszukiwać. Na kamiennych tablicach wyryto ku przestrodze potomnych opisy ich wstydliwych czynów. Ateńczyk Kallipos próbował przekupić swoich przeciwników. Podobnego czynu dopuścił się Eupolos – bokser z Tesalii. Próbowano też wręczać łapówki sędziom, nieuczciwie skracać dystans, używać oszukanego sprzętu czy nawet truć rywali.

zapasy_grecja22

To jest pankration. Bieganie nie polega na podstawianiu nogi, kuksaniu rywala pięściami ani na popychaniu. ;)

Zawsze uważałem, że bieganie jest najuczciwszą z rywalizacji. Każdy zawodnik ma tak samo dwie nogi (prawą i lewą), biegnie tą samą trasą w podobnych warunkach, a wygrywa ten, który pierwszy przekroczył linię mety. W zwycięstwie nie pomoże skarpetka z kosmicznego włókna, tabletka z wyciągu wątroby pełzaka tasmańskiego, bransoletka mocy z azjatyckiego klasztoru Ciup Ciaj Gou czy wujek – zastępca pomocnika asystenta sekretarki w Biurze Zawodów. Tyle osiągniesz na trasie, ile zapracowałeś na treningach.

bieznia1

Masowość współczesnych biegów cieszy, bo pokazuje powszechną chęć rywalizacji, ale jednocześnie ułatwia schowanie się w anonimowym  tłumie. A im bardziej masowa impreza, im większy tłum – tym większe pole do nieuczciwych machinacji. Nie sposób w wielotysięcznym rozgardiaszu wyłapać wszystkich oszustów i kanciarzy. Tych którzy startują w biegu bez wniesienia opłaty startowej z podrobionym numerem lub nawet bez. Tych którzy schodzą z trasy, a machają chipem obok bramy mety, by sczytało ich wynik (lepszy, niżby kiedykolwiek nabiegali). Tych, którzy biegną pod obcym numerem, żeby koledze (albo koleżance!?) nabić punkty w klasyfikacji. Tych, którzy najpierw uważnie śledzą listę zapisanych, a potem wpisują taką datę urodzenia, żeby na pewno załapać się na pudło w klasyfikacji wiekowej (bo któż będzie śmiał wytknąć staruszkowi, że chyba się pomylił o 1 rok albo 5). O tych, którzy z imprezy wynoszą garściami medale, a napoje i banany kartonami… nawet nie będę wspominał.

Nie ma opcji, żeby sędzia wypatrzył wszystkie takie zachowania na trasie czy poza nią. Tu wiele zależy od samych biegaczy. Czy będą reagować? Czy zwrócą uwagę na niewłaściwość zachowania? Czy zgłoszą sytuację sędziom lub organizatorom? Czy będą mieli odwagę publicznie napiętnować zachowania szczególnie bezczelne i aroganckie?

Zaczyna się nowy sezon biegowy. Wiemy, że kanciarstwo, oszustwo i naginanie reguł to nie jest wymysł współczesnej, skarlałej cywilizacji. Ale wiemy też, że już w starożytności próbowano z tym walczyć. Szanujmy zatem regulaminy biegów i podstawowe zasady kindersztuby, stosujmy się do nich i… pomóżmy aktywnie innym, by też mogli pozostawić po sobie tylko te dobre wspomnienia w pamięci współbiegaczy. :)

środa, 21 października 2015
Antyczne Awantury

Dawno, dawno temu... Daleko, daleko stąd...

Tak zaczyna się większość bajek, mitów i legend. Prawie wszyscy uwielbiają opowieści o czasach, gdy kraje, rządzone przez dobrych i mądrych królów, przemierzali mężni i waleczni bohaterowie. Na świecie roiło się od okropnych potworów do pokonania, pięknych księżniczek i wspaniałych skarbów do zdobycia i piekielnie trudnych zadań do wykonania. Jednym słowem: PRZYGODY.

Od ponad 10 lat biorę udział w "takich przygodach". Projekt ANTYCZNE AWANTURY narodził się, by połączyć doświadczenie z zakresu działalności na polu rekonstrukcji historycznej z wiedzą i aktywnością na niwie sportu i rekreacji fizycznej.

Od pojedynków pod murami Troi po turnieje na dziedzińcu Camelotu ludzie ćwiczyli swoje ciała i umysły, by podołać większym i mniejszym wyzwaniom. Żyli w zgodzie z naturą, odżywiali się zdrowo, pielęgnowali przyjaźnie, tworzyli piękne i pożyteczne przedmioty, a w czasie wolnym bawili się radośnie. I do takiego stylu życia zamierzam Was na tym blogu zachęcać.

Życzę miłej lektury, a może... do zobaczenia podczas kolejnej PRZYGODY! ;)

maraton sztafet ekiden          dymarki świętokrzyskie  

      

 

 

 

 

18:30, antyczneawantury
Link Dodaj komentarz »